Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matka. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 8 lutego 2016
Żyję....
Jestem, żyję ale...
Brakuje mi systematyczności.
Wiem.
Zaniedbałam swoją pisaninę. Zaniedbałam z pełną premedytacją.
Chciałam być lepszą żoną. Lepszą matką. Lepszą siostrą.
Niestety, chyba nie wyszło.
Więc staram się być po prostu lepszym człowiekiem. Chyba znowu mi nie wychodzi.
Dopadła mnie chandra. Na tyle potężna, że sobie z nią nie radzę.
Przeżywam swoją małą-wielką tragedię. W ciszy. W samotności.
Kolejna cząstka mnie umarła. Jestem emocjonalnym zombie.
Tylko L trzyma mnie przy życiu. Jej małe , ciepłe rączki. Jej uśmiech i wesoła gadanina. Jej uścisk na chwilę pozwala zapomnieć.
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Jestem zła matką.
Tak, jestem złą matką.
Karmiłam piersią tylko trzy miesiące.Me szanowne dziecię nie potrafiło pić prosto z cycka. Zasmakowało w butli i łatwości picia z niej. To było dla nas nie do przeskoczenia (mimo wielu wizyt u licznych "doradców" laktacyjnych). Pokarm zanikł, a ja? Odetchnęłam z ulgą, że nie muszę katować moich biednych piersi żeby wycisnąć jeszcze kilka kropel. Wiem, wiem mleko matki jest najlepsze, ale ja cenię sobie bardzo mleko modyfikowane. I nie planuję ulegać jakiemuś choremu terrorowi laktacyjnemu. Co to to nie!
Jestem złą matką, przyznaję to bez bicia - dlatego też, że moja córka jada słoiczki ( teraz już coraz rzadziej, ale jednak!) i płacze ( tak , pozwalam na to ,bo uważam że ma do tego prawo i nic jej się nie stanie kiedy trochę popłacze - oczywiście mówimy o przypadkach kiedy L jest najedzona, przebrana, chociaż z kupskiem mogłaby i leżeć cały dzień). Jestem zła dlatego też ,że czasami moje dziecko usypia z kałem w pampersie, posiada smoka , którego zawzięcie i z namiętnością używa, jak i dlatego że nie wariuję, kiedy puści na siebie pawia ( nie kąpię, nie odkażam - ba! czasem nawet trochę zajmie mi czasu zanim ją przebiorę )!
A jakaż ze mnie matka, skoro nie wyparzam już butelek ( nie robię tego od 4 miesiąca jej życia) , a często zamiast dzierżyć w rączce grzechotkę , moja córka trzyma w garści psi ogon , który próbuje wepchnąć do jednozębnej paszczy?
Co więcej, nie trzęsę się nad swoim dzieckiem i nie zapominam o sobie. Jestem matką ,ale mam czas dla siebie, bo moje dziecko nie przejęło kontroli nad moim życiem. Nie zapomniałam o sobie i często mam dość mojego nieidealnego dziecka. Często płaczemy, często się też śmiejemy - tak jak i moje dziecię - nie jestem idealna, nawet nie próbuję do tego dążyć.
Mimo, że taka zła matka ze mnie to kocham swoje dziecko najbardziej na świecie i pozwalam jej być dzieckiem, czasem upaćkanym w bliżej nieokreślonej substancji, czasem grymaszącym. Pomimo wszystkiego wiem ,że mam naprawdę szczęśliwe i zdrowe dziecko.
Przepraszam wszystkie idealne mamy za bycie taką do dupy , ale kocham to jaka jestem, jak wygląda moje macierzyństwo i cieszę się, że ktoś może się powytrząsać jaka jestem zła, okrutna i wyrachowana.
Karmiłam piersią tylko trzy miesiące.Me szanowne dziecię nie potrafiło pić prosto z cycka. Zasmakowało w butli i łatwości picia z niej. To było dla nas nie do przeskoczenia (mimo wielu wizyt u licznych "doradców" laktacyjnych). Pokarm zanikł, a ja? Odetchnęłam z ulgą, że nie muszę katować moich biednych piersi żeby wycisnąć jeszcze kilka kropel. Wiem, wiem mleko matki jest najlepsze, ale ja cenię sobie bardzo mleko modyfikowane. I nie planuję ulegać jakiemuś choremu terrorowi laktacyjnemu. Co to to nie!
Jestem złą matką, przyznaję to bez bicia - dlatego też, że moja córka jada słoiczki ( teraz już coraz rzadziej, ale jednak!) i płacze ( tak , pozwalam na to ,bo uważam że ma do tego prawo i nic jej się nie stanie kiedy trochę popłacze - oczywiście mówimy o przypadkach kiedy L jest najedzona, przebrana, chociaż z kupskiem mogłaby i leżeć cały dzień). Jestem zła dlatego też ,że czasami moje dziecko usypia z kałem w pampersie, posiada smoka , którego zawzięcie i z namiętnością używa, jak i dlatego że nie wariuję, kiedy puści na siebie pawia ( nie kąpię, nie odkażam - ba! czasem nawet trochę zajmie mi czasu zanim ją przebiorę )!
A jakaż ze mnie matka, skoro nie wyparzam już butelek ( nie robię tego od 4 miesiąca jej życia) , a często zamiast dzierżyć w rączce grzechotkę , moja córka trzyma w garści psi ogon , który próbuje wepchnąć do jednozębnej paszczy?
Co więcej, nie trzęsę się nad swoim dzieckiem i nie zapominam o sobie. Jestem matką ,ale mam czas dla siebie, bo moje dziecko nie przejęło kontroli nad moim życiem. Nie zapomniałam o sobie i często mam dość mojego nieidealnego dziecka. Często płaczemy, często się też śmiejemy - tak jak i moje dziecię - nie jestem idealna, nawet nie próbuję do tego dążyć.
Mimo, że taka zła matka ze mnie to kocham swoje dziecko najbardziej na świecie i pozwalam jej być dzieckiem, czasem upaćkanym w bliżej nieokreślonej substancji, czasem grymaszącym. Pomimo wszystkiego wiem ,że mam naprawdę szczęśliwe i zdrowe dziecko.
Przepraszam wszystkie idealne mamy za bycie taką do dupy , ale kocham to jaka jestem, jak wygląda moje macierzyństwo i cieszę się, że ktoś może się powytrząsać jaka jestem zła, okrutna i wyrachowana.
Na zdrowie!
Może czasem warto być i kobietą i matką?
Subskrybuj:
Posty (Atom)