Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mama. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 maja 2017

Dzień Matki.

Ponad siedem miesięcy bez pisaniny. Tak dużo się wydarzyło.

Wydawało mi się, że umarłam.

Trochę ponad rok temu. 

Wydawało mi się, że całe moje dotychczasowe życie dobiegło końca, że dopadł mnie "kataklizm totalny"....

Było źle, bardzo źle. Przeżywałam załamanie , euforię. Były rozstania i powroty. Było dużo łez, mało radości.

A dzisiaj? Jest nareszcie wspaniale. Po wielu bojach, troskach i smutku - wreszcie mogę odetchnąć pełną piersią. Potrafię znowu śmiać się do łez. Jestem taka jak kiedyś - SZCZĘŚLIWA! I już się nie boję. Niczego.


A to dzięki Niej. Dzięki tej małej istotce. Bo to wszystko dla niej i dzięki niej.





A Dzień Mamy mam cały rok :)


niedziela, 6 marca 2016

Bycie mamą jest super!

Nigdy nie myślałam , że bycie żoną i matką to będzie coś w czym się odnajdę.
Kilka lat temu gdyby ktokolwiek powiedział mi , że znajdę w tych rolach spełnienie - chyba bym opluła ze śmiechu i znacząco popukała w głowę.
A jednak. 
Jestem najlepszą mamą dla swojej córki. Jestem też żoną, i ta rola daje mi ogrom satysfakcji, napawa dumą. Może nie najlepszą, ale staram się. Bo co jak co, ale facet do najprostszych w obsłudze nie należy. W szczególności mój ;)

Pokochałam bycie tym kim jestem i wiem , że żadna praca zawodowa nie da mi takiej radości. Czasami chciałabym mieć normowane godziny pracy, a za swoją harówkę dostać wynagrodzenie. Ale o czym nie pomyślę - to nie to. Moja córka za dużo by straciła. 

Wiem , że tylko bycie mamą mnie uszczęśliwia. Wiem, że to jest mój zawód. Moje miejsce w życiu. 




Bo mam za nią najpiękniejszą nagrodę. Bezinteresowny uśmiech i miłość.

poniedziałek, 8 lutego 2016

Żyję....


Jestem, żyję ale...


Brakuje mi systematyczności.
Wiem.
Zaniedbałam swoją pisaninę. Zaniedbałam z pełną premedytacją.
Chciałam być lepszą żoną. Lepszą matką. Lepszą siostrą.
Niestety, chyba nie wyszło.


Więc staram się być po prostu lepszym człowiekiem. Chyba znowu mi nie wychodzi.

Dopadła mnie chandra. Na tyle potężna, że sobie z nią nie radzę.


Przeżywam swoją małą-wielką tragedię. W ciszy. W samotności.
Kolejna cząstka mnie umarła. Jestem emocjonalnym zombie.


Tylko L trzyma mnie przy życiu. Jej małe , ciepłe rączki. Jej uśmiech i wesoła gadanina. Jej uścisk na chwilę pozwala zapomnieć.